Zen Jaskiniowca – zrozumieć i wcielić podcast

ZWOLNIJ EGZORCYSTĘ! Opętania, demony i korzystna psychopatia

0:00
1:16:58
15 Sekunden vorwärts
15 Sekunden vorwärts
W poście tym będę posługiwał się - poza moimi osobistymi doświadczeniami - dwoma książkami. Za podstawę teoretyczną posłuży nam książka Stevena KESSLERA "THE 5 PERSONALITY PATTERNS" a za ilustracje tego, że KESSLER piszę prawdę, książka - zresztą świetna - redaktora Łukasza GRASSA - "ROBERT KARAŚ - MOJA SIŁA". O ile z książki KESSLERA wycisnąłem tu to co najważniejsze, o tyle książkę o KARASIU, zwłaszcza, że jest po polsku, polecam każdemu kto interesuje się high performance. A teraz do roboty. Był sobie kiedyś kot taki - Wilhelm REICH się nazywał i był najzdolniejszym uczniem FREUDA. Sam Zigi uważał go za geniusza i traktował jak syna. Do czasu kiedy REICH doszedł do wniosku, że cała ta psychoanaliza jest chuja warta i poszedł swoją drogą. Wtedy, dziwnym trafem, FREUD przestał go ubóstwiać. Ale my dziś nie o FREUDZIE. REICH był faktycznie jednym z tych pierdolniętych geniuszy, przy których jedną ręką łapiesz się z podziwu za głowę a drugą robisz face palm. Stworzył swoją szkołę terapii - z naszego punktu widzenia nie ma znaczenia jaką, wszak my nie będziemy się naprawiać tylko będziemy się tworzyć. To co liczy się dla nasz to fakt, że szkoła REICHA opiera się o pracę z ciałem, wszak to ciało jest (również) naszą podświadomością. To co nas interesuje to również fakt, że REICH dokonał swojego podziału na typy osobowości. Żeby być nieco bardziej precyzyjnym - na typy charakteru. Jego model wyglądał bowiem tak, że masz swoje ZACHOWANIA, zachowania te wynikają z twojej OSOBOWOŚCI a osobowość jest wynikiem twojego CHARAKTERU. Charakteru nie w sensie "właśnie wykazał się charakterem" tylko "on po prostu ma taki charakter". REICH był koleżką który się w tańcu nie pierdolił i lubił w swoich działaniach rozmach. Z polityczną poprawnością również nie miał wiele wspólnego - jako, że na początku XX wieku jej po prostu nie było. Zatem, jego nazwy typów osobowości są równie barwne jak i sam Wilhelm - schizoidalna, oralna (tu się kłania FREUD), masochistyczna, sztywny (w sensie usztywniony, perfekcjonistyczny) i - i tu zatrzymamy się na dłużej - psychopatyczna. Wilhelm REICH i jego szykowny włosień na genialnej głowie   Każdy z tych typów charakteru ma, co oczywiste, swoją charakterystykę. Ma też, co już nieco mniej oczywiste, własny, specyficzny przepływ energii w ciele. Ten drugi element jest kluczowy, bo nie spotkałem się z żadnym innym podziałem na typy osobowości, gdzie akcent idzie na przepływ energii i zarządzanie nim. Jak już byłem uprzejmy wspomnieć, każdy charakter ma pewną charakterystykę. Dziś zajmiemy się charakterystyką tego, co REICH nazwał typem psychopatycznym a co dziś neoreichianie (czy jakoś tak) nazywają typem AGRESYWNYM bądź typem PRZYWÓDCZYM. Kiedy, w paru zdaniach wysłałem tę charakterystykę Alicji Pyszce-Bazan, obecnej Mistrzyni Polski w triathlonie (zdobyła ten tytuł 21 sierpnia 2022 roku w Białymstoku), którą prowadzę mentalnie, zatem, kiedy wysłałem jej tę charakterystykę, odpowiedziała mi jednym słowem: KARAŚ. Zatem Robert KARAŚ - i nie tylko on, też się tutaj pojawi. Nie oznacza to oczywiście, co muszę niniejszym podkreślić, że Robert KARAŚ jest psychopatą w rozumieniu klinicznym. Oznacza to "jedynie", że kiedy Robert KARAŚ wchodzi w tryb bycia Robertem KARASIEM (czyli dopuszcza do głosu swojego DEMONA, o czym później) jest esencją charakteru określonego przez REICHA jako 'psychopatyczny' (tudzież agresywny czy przywódczy). I jeszcze trzy ważne elementy na początek: to co REICH nazywał charakterem a my powszechnie nazywamy osobowością, jest wyuczoną, automatyczną reakcją mającą na celu przetrwanie a geneza tego mechanizmy sięga dzieciństwa. To było jedno. Po drugie każdy z nas ma jedną domyślną i jedną "zapasową" strategię przetrwania. Jeśli nie działa tryb A, przełączamy się na tryb B lub C. Nie ma nikogo, kto robi tylko cały czas jedną rzecz. I trzeci element, łączący się z drugim - to, że ktoś, jak na przykład Robert KARAŚ ma dominującą strategię AGRESYWNĄ nie oznacza bynajmniej, że zachowuje się zgodnie z nią cały czas od rana do nocy i podczas snu. Strategie te odpalają się nam najbardziej kiedy w taki czy inny sposób czujemy się zagrożeni. Wszak, jak już wspomniałem, to strategie przetrwania. Zatem, kiedy podnosi się poziom presji, stresu, kiedy stawki idą w górę wtedy przełączamy się (jeśli jesteśmy strategii bardziej świadomi) lub wpadamy (jeśli tu automatyzm nieuświadomiony) w naszą domyślna strategię. Od tego się wszystko zaczęło... A teraz, do rzeczy! Jeśli tu jesteś to pewne jest jedno: po pierwsze jakoś się urodziłeś (nawet jeśli było to niepokalane poczęcie) i miałeś jakieś dzieciństwo. U tych którzy się urodzili i mieli jakieś dzieciństwo pewne jest jedno - żyli a to oznacza, że tak czy inaczej dostawali po dupie. I to co sporcie nazywamy kontuzjami, w życiu codziennym zwie się traumą. Więc tak jak nie możesz uprawiać bezkontuzyjnie sportu tak nie możesz wyjść z dzieciństwa bez draśnięcia traumą taką czy inną - tudzież wieloma. Filozofia REICHA była taka, że - jak już wspomniałem - to co on nazywał CHARAKTEREM a my teraz powszechnie OSOBOWOŚCIĄ, jest mechanizmem obronnym. I jego zdaniem jest tylko 5 wzorców na jakie można zareagować (plus ich kombinacje). My nie będziemy przerabiać pozostałych czterech, bo nie chodzi nam o to, żeby się naprawiać tylko o to, żeby się tworzyć, ale zanim zacznę, muszę dodać co następuje: NIE CHODZI o to, żeby z jednego wzorca bezmyślnie wpierdolić się w drugi i tam radośnie pozostać. Jesteś człowiekiem, więc NIE CHCESZ być żadnym kurwa wzorcem. Więc wpis ten NIE MA na celu wymusić na tobie bycie w innym stopniu ograniczonym. Omawiamy tu wzorzec agresywny (psychopatyczny) dlatego, że ten wzorzec jest najczęściej powtarzającym się wśród ludzi sukcesu. Chodzi zatem żeby go poznać i z niego CZERPAĆ a nie zostać dziwką kolejnego automatyzmu. I tak jak koncepcja OPORU PRESSFIELDA zmieniła moje życie - nazwał coś czego nie umiałem określić - tak koncepcja PRZEPŁYWU ENERGII w typie AGRESYWNYM pokazała mi - DOOKREŚLIŁA, że tak powiem - to co znałem i czułem - u siebie samego, u ludzi z którymi pracuję i u ludzi, których analizuję i o których często mówię. To troszkę tak jak w grze komputerowej - chodzisz sobie i zbierasz kolejne bronie, które pozwalają ci lepiej radzić sobie z tym co cię czeka. Capisci? A o to opiera się ten tekst GENEZA Kiedy byliśmy dziećmi, przeżywaliśmy chwilę trwogi, niepokoju czy realnego zagrożenia. W tej sytuacji jedni się odłączali (np. uciekali w świat fantazji, czyli robili dysocjację), drudzy szukali pomocy u innych a jeszcze inni zaciskali zęby i brali to wszystko na klatę. Była natomiast grupa dzieci, która zmobilizowała swoje wewnętrzne zasoby i skonfrontowała się z zagrożeniem. Jeśli wygrała (lub uznała, że wygrała) dostała pozytywne wzmocnienie i przykład tego co robić, kiedy natrafi się na opór. Dzieci te, podświadomie zobaczyły, że zignorowanie własnych obaw, lęków, strachu - w skrócie dużej części emocji - przy jednoczesnym skupieniu się na własnej SILE i WOLI pozwala im nie tylko przetrwać, ale również wygrywać - a to cholernie przyjemne uczucie, zwłaszcza u kogoś tak zależnego od innych jak dziecko. W skrócie, cykl wyglądał tak: Czuję zagrożenie -> Mobilizuję się i konfrontuje -> Wygrywam -> Czuję się NADczłowiekiem Ci ludzie NIE uciekają, NIE chowają głowy w piasek, NIE podwijają ogona. Nie wierzą, idąc za The Beatles, że miłość jest wszystkim czego potrzebujesz. Ufają tylko sobie, swojej sile i swojej WOLI. Bycie zależnym od innych oznacza dla nich śmierć. Droga do życia i wygrywania prowadzi jedynie przez walkę. Przy okazji innych: to, że dzieci te skonfrontowały się z zagrożeniem nie oznacza, że nie czekały na pomoc. Oznacza, że pomoc nie nadeszła. Dorosłych nie było, nie rozumieli sytuacji albo mieli ją w dupie. A tym samym, poza tym, żeby ignorować własny strach i mobilizować SIŁĘ i WOLĘ dzieci te nauczyły się jeszcze jednego elementu, a mianowicie staropolskiego: "Jeśli umiesz liczyć, licz na siebie." Gdzieś tam, na głęboko podświadomym poziomie, dzieciaki te zaczęły odbierać życie jako walkę o byt, walkę na smierć i życie, albo ja ich albo oni ciebie - ale walkę samotną, gdzie nie można liczyć na pomoc innych, więc nie pozostaje nic innego jak wzmacniać siebie i nie okazywać słabości. Ale tylko nigdy. Innymi słowami, bo to bardzo ważny moment: ludzi ci nauczyli się odłączać (lub ignorować) swoje obawy, potrzeby (przyda się nam to podczas analizowania osiągnięć KARASIA czy KUBKOWSKIEGO) oraz swoją kruchość jako istoty ludzkiej (czyli ignorować swoją podatność na zranienia od fizycznych po emocjonalne). Zamiast tego skupiają się na doskonaleniu ZBOI (potem pogadamy o tym jakiej). Tak więc, dla grupy tej, głębokie podświadome druki brzmią: "Licz tylko na siebie"; "Tylko kontrola, siła i władza dają poczucie bezpieczeństwa", "Siła, wola i przebiegłość są cnotami" podczas gdy "Słabość zabija" a - i tu element kluczowy: "Zaufanie jest dla frajerów". Robert i Bartek - zdjęcie Przemysław ZAWALICH (IG: przemyslaw_zawalich_fotografia)   Zanim przejdziemy dalej, ważna lekcja. To, że nie byłeś dzieckiem z grupy tych "agresywnych", które zmobilizowały swoje zasoby i postawiły się by wygrać, to, że twoje dzieciństwo wyglądało inaczej i, dla przykładu, uciekałeś do własnej głowy albo z płaczem po pomoc dorosłych, nie oznacza, że TERAZ nie możesz "modelować" dzieci z wzorca agresywnego. Jak już wspominałem w jednym z wcześniejszych podcastów, jest bardzo prosty sposób na to, by zmienić swoją przeszłość - zacząć zachowywać się inaczej TERAZ, bo za chwilę teraz będzie już przeszłością i jeśli teraz zaczniesz zachowywać się inaczej - inaczej zaczną wyglądać twoje punkty odniesienia. Zatem, zamiast - jak to teraz modne - opłakiwać, że twoje dzieciństwo nie było optymalne, przenieś strategię o których mówię na poziom operacyjny tu i teraz. Tamte dzieci nie miały wyboru - w tej rosyjskiej ruletce charakterów w komorze było tylko 5 pocisków - a one trafiły na jeden z n

Weitere Episoden von „Zen Jaskiniowca – zrozumieć i wcielić“